Strona Nandiego

foto + graf + blog

Czwartek, 29 czerwca 2017 roku. Imieniny: Benita, Piotr, Paweł



Znak antychrysta

Służby biometryczne FBI

Za 5-6 lat FBI będzie dysponowała gigantycznym bankiem danych biometrycznych zbudowanym kosztem miliarda dolarów, który przynajmniej w założeniu potrafi w ciągu kilku sekund zidentyfikować każdego terrorystę - pisze sobotni "Washington Post".

W Clarksburgu w Wirginii Zachodniej, na obszarze równym dwóm stadionom piłki nożnej, powstanie komputerowy System Identyfikacji Następnych Pokoleń, w angielskim skrócie nazwany - Ngi. Zgromadzi on odciski palców i odczyty tęczówki oka praktycznie wszystkich ludzi na ziemi i pozwoli na natychmiastowe ich identyfikowanie.

Jak wyjaśnia na łamach "Washington Post" dyrektor odpowiedzialny w FBI za służby biometryczne, Kimberly Del Greco, dzięki Ngi w ciągu niewielu sekund można będzie ustalić, czy osoba zatrzymana w jakimkolwiek miejscu globu jest podejrzana o terroryzm bądź inne przestępstwa.
Superkomputer zainstalowany w górach Wirginii Zachodniej będzie mógł dokonywać do 100.000 identyfikacji dziennie.

Według Bojana Cukicia, jednego z technologów przyszłego centrum danych biometrycznych, system Ngi pozwoli na przykład "sprawdzić" wszystkich pasażerów samolotu rejsowego zanim maszyna wyląduje na lotnisku.

źródło: [http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80645,4787176.html]

Lokalizacja RFID uczniów.

Amerykański sąd nakazał wstrzymać wydalenie uczennicy, która odmówiła noszenia szkolnego identyfikatora z... czipem radiowym. Dziewczyna odmówiła noszenia identyfikatora z powodów religijnych, powołując się na opis z księgi Objawienia św. Jana z Ewangelii.

Chodzi o sprawę Andrei Hernandez, uczennicy drugiej klasy teksańskiego technikum John Jay High School's Science and Engineering Academy. Kierownictwo szkoły, uczestniczącej w okręgowym programie 'Projekt Lokalizacji Uczniów', twierdzi, że uczniowie muszą nosić identyfikatory z czujnikiem RFID wykorzystującym częstotliwości radiowe.

Szkoły biorące udział w pilotażowym programie otrzymują subwencje oświatowe na podstawie codziennej frekwencji uczniów. Jeśli czip RFID zlokalizuje ucznia na terenie szkoły, uznaje się, że uczeń był obecny, i placówka dostanie za to pieniądze. Takie identyfikatory wprowadzono od 2012 r. w 112 szkołach jednego z teksańskich okręgów szkolnych (NISD). W kilku szkołach wywołało to protesty.

Hernandez za odmowę noszenia czipa miała być zawieszona w prawach ucznia od najbliższego poniedziałku - albo zmienić szkołę na taką, która jeszcze nie włączyła się do programu śledzenia uczniów.

Sąd nakazał przywrócenie jej tymczasowo praw uczennicy i zarządził przesłuchanie w sprawie projektu lokalizacji uczniów czipami RFID. Przesłuchania takiego domaga się organizacja pozarządowa Rutherford Institute (RI), oferująca darmową pomoc prawną osobom, których prawa obywatelskie zostały zagrożone lub złamane. - Projekty nakazujące uczniom noszenie identyfikatorów i lokalizatorów stanowią pierwszy krok zmierzający do 'produkcji uległych obywateli' - oświadczył szef i założyciel RI John Whitehead.

Hernandez odmówiła noszenia identyfikatora z powodów religijnych, powołując się na opis z księgi Objawienia św. Jana z Ewangelii, w którym bestia apokaliptyczna 'sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło', Obj. 13,16 (cyt. wg Biblii Tysiąclecia). Twierdzi, że znamienia bestii nosić nie będzie. Za takie znamię uznawany bywa czasem w niektórych społecznościach religijnych kod kreskowy. Taki kod mają też szkolne identyfikatory.

Opracowanie: Olga Alehno

Na podstawie: PAP

źródło: [http://niezależna.pl]

Cytaty z Biblii.

Biblia Tysiąclecia, Apokalipsa św. Jana:

(...) 13
16 I sprawia, że wszyscy:
mali i wielcy,
bogaci i biedni,
wolni i niewolnicy
otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło
17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia -
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
18 Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć
(...)
 14  9 (...) Jeśli kto wielbi Bestię, i obraz jej,
i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę,
10 ten również będzie pić wino zapalczywości Boga
przygotowane, nierozcieńczone, w kielichu Jego gniewu;
i będzie katowany ogniem i siarką
wobec świętych aniołów
i wobec Baranka.
11 A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy
czciciele Bestii i jej obrazu,
i ten, kto bierze znamię jej imienia».
12 Tu się okazuje wytrwałość świętych,
tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa.
(...)
 16  2 (...) A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach,
co mają znamię Bestii,
i na tych, co wielbią jej obraz.
(...)
 19  20 I pochwycono Bestię,
a z nią Fałszywego Proroka,
co czynił wobec niej znaki,
którymi zwiódł tych, co wzięli znamię Bestii
i oddawali pokłon jej obrazowi.
Oboje żywcem wrzuceni zostali do ognistego jeziora,
gorejącego siarką.
(...)
 20  4 (...) i ujrzałem dusze ściętych dla świadectwa Jezusa i dla Słowa Bożego,
i tych, którzy pokłonu nie oddali Bestii ani jej obrazowi
i nie wzięli sobie znamienia na czoło ani na rękę.
Ożyli oni
i tysiąc lat królowali z Chrystusem.
(...)

Wysłana - 1 listopad 2003 10:30

Lubelskie psy z mikroprocesorami

PAP 18:15

Wszystkim psom w Lublinie będą obowiązkowo wszczepiane pod skórę mikroprocesory, tzw. chipy, pozwalające na identyfikację zwierząt i ich właścicieli. Akcja ruszy od przyszłego roku, jej koszty pokryje budżet miasta.

Miejski Inspektorat Ochrony środowiska przygotowuje system informatyczny, który będzie gromadził informacje o psach i ich właścicielach. "Zbliżając odpowiedni czytnik do chipa, będzie można odczytać jego numer i na tej podstawie określić m.in., do kogo ten pies należy, gdzie mieszka, kiedy był szczepiony, jakie choroby przeszedł. Do baz danych będą dokładane kolejne informacje" - powiedział dyrektor MIOŚ Marian Stani.

Ewidencja informatyczna psów będzie potrzebna przede wszystkim w przypadku pogryzienia przez psa, jego zaginięcia, kradzieży bądź porzucenia zwierzęcia przez właściciela. "Ten system łatwo pozwoli np. na odnalezienie właściciela błąkającego się psa. Wyposażeni w czytniki strażnicy miejscy będą sprawdzali m.in., czy pies ma chip, czy jest zaszczepiony i czy zapłacono za niego podatek" - dodał Stani.

Chipy, które będą wszczepiane psom, mają postać cienkich, szklanych fiolek długości około półtora centymetra z elektronicznym mikroprocesorem wewnątrz. Mikroprocesor po zbliżeniu specjalnego czytnika emituje sygnał, który wyświetla numer. Urządzenie ma być całkowicie bezpieczne dla zwierząt. Będą je wszczepiali weterynarze, którzy też mają uzupełniać bazę danych o psach.

Urzędnicy miejscy przygotowują przetarg na zakup chipów, czytników i komputerów. Budowa systemu potrwa kilka lat. W przyszłym roku obejmie ok. 4 tys. psów i ma kosztować 200 tys. zł. "Chipy będą wszczepiane bezpłatnie. Koszty będą pokryte z budżetu miasta; szukamy też innych źródeł ich sfinansowania" - powiedział Stani.

W Lublinie, jak szacuje Stani, jest ok. 15 tys. psów, z czego zarejestrowanych 8,5 tys. (jask)

żródło: [www.wp.pl]

Wysłana - 1 listopad 2003 10:11

ANIOŁ STRóŻ CZY ZNAK BESTII?

Biochipy

W Stanach Zjednoczonych zaczęto wszczepiać pacjentom chipy - miniaturowe układy scalone. Mają wielkość ziarenka ryżu, a dzięki nim możliwe będzie błyskawiczne zidentyfikowanie chorych i poznanie stanu ich zdrowia. Podobne implanty używane są w niektórych krajach do znakowania zwierząt. Dotąd jednak nie stosowano ich w przypadku ludzi. To początek nowej ery nie tylko w medycynie. Elektroniczne urządzenie o nazwie VeriChip skonstruowano w amerykańskiej firmie Applied Digital Solutions Inc. (ADS) z Palm Beach na Florydzie. Wyceniony na 200 USD układ scalony zatopiony w plastikowej kapsułce o długości 1 cm i średnicy 2 mm, funkcjonuje wiele lat i może być wstrzyknięty w wybrane miejsce ludzkiego ciała. Zabieg przy znieczuleniu miejscowym trwa 10 sekund i nie pozostawia żadnego trwałego śladu.

żródło: [www.vilcacora.com.pl]


--


Wyznania dr Sandersa - twórcy biochipu

Oto wyjątki z artykułu opublikowanego w czasopiśmie NEXUS (Australia), czerwiec-lipiec 1994r. Są to cytaty z oświadczeń dr Carla W. Sandersa, który był odpowiedzialny za stworzenie "biochipu".
Dr Sanders jest inżynierem elektronikiem, wynalazcą, członkiem i konsultantem wielu rządowych organizacji. Pracuje też dla IBM, General Electric, Honeywell i Teledyne.
"Trzydzieści dwa lata mojego życia spędziłem na pracy w dziedzinie elektroniki, projektując "mikrochipy" dla potrzeb biomedycznych.
W 1968 r. zostałem zaangażowany prawie przypadkowo do badań nad rozwojem projektu dotyczącego leczenia złamanego kręgosłupa u młodej kobiety.
W trakcie pracy nad tym projektem wszyscy byliśmy podekscytowani. Byłem naczelnym inżynierem, odpowiedzialnym za pracę stu naukowców, jak również za wyniki badań. Kulminacyjnym punktem tych doświadczeń był 'biochip', który według mnie jest 'Znakiem Bestii'.
'Biochip' jest ładowany dzięki zmianom temperatury ciała, co wyklucza częste zmiany baterii zasilającej.
Wydano ponad 1.5 miliona dolarów na badania dotyczące znalezienia miejsc na ludzkim ciele, gdzie występują największe wahania temperatury. Pierwszym miejscem jest czoło w okolicach linii włosów, a drugim zewnętrzna część dłoni. Pracując nad 'mikrochipem' nie mieliśmy pojęcia, że może być on użyty jako procesor do identyfikacji ludzi. Nasze dzieło miało służyć ludzkości.
Kiedy praca nad 'chipem' była już zaawansowana, nasi pracodawcy oświadczyli, że wobec nieopłacalności użycia 'biochipu' do leczenia kręgosłupa, trzeba dlań znaleźć bardziej lukratywne zastosowanie. W trakcie dalszych badań zauważyliśmy, że częstotliwość, na której pracuje 'chip', ma duży wpływ na zachowanie się człowieka.
Polecono nam wówczas zbadać możliwości manipulacji ludzkimi zachowaniami przy pomocy 'biochipu'... Okazało się, że jest to możliwe. Wykazano np., że przy pomocy 'bio-chipu' można powodować wzrost stężenia adrenaliny we krwi. Tego rodzaju 'mikrochip' nazywaliśmy 'Rambo'. W 'biochipie' znajduje się 250 tysięcy komponentów, włączając maleńką baterię litową. Byłem przeciwny użyciu litu jako źródła zasilania baterii, lecz w tym czasie NASA używała litu do wielu rzeczy. Rozmawiałem z lekarzem Bostońskiego Centrum Medycznego na temat wpływu skoncentrowanego litu na ludzkie ciało. Według niego w przypadku uszkodzenia 'chipu', może dojść do ciężkich owrzodzeń.
Wycofałem się z prac nad tym projektem, wiele razy jednak byłem konsultantem. Brałem również udział w wielu konferencjach jako ekspert w dziedzinie programowania 'mikrochipów.
Na jednej z takich konferencji omawiana była sprawa kontroli i identyfikacji ludzi. W tego rodzaju konferencjach uczestniczyli między innymi Henry Kissinger i pracownicy CIA.
W miarę postępu prac nad rozwojem 'bio-chipu', najważniejszym punktem badań stało się jego zastosowanie do identyfikacji ludzi.
Skupiono się nad problemem załadowania w 'biochipie' danych takich jak: nazwisko, wizerunek osoby (zdjęcie twarzy), numer ubezpieczeniowy (SIN), odciski palców, fizyczny opis osoby, historia rodziny, adres, zawód, informacje o rozliczeniach podatkowych i kryminalna przeszłość.
W chwili obecnej do Kongresu USA został skierowany projekt ustawy mówiący o możliwości wszczepienia 'biochipu' w ciało niemowlęcia bezpośrednio po urodzeniu w celu identyfikacji.
Prezydent USA, na podstawie 'Emigration Control Act z 1986r., ustęp 100, może wprowadzić według własnego uznania różne typy i sposoby identyfikacji ludzi - może to być niewidzialny tatuaż albo elektroniczny nadajnik pod skórą.
Zastanówmy się i przyjrzyjmy się tym wszystkim faktom. To co nadchodzi, nie przyjdzie od razu jako wielki szok. ścieżka prowadząca do tych zmian została już wytyczona!"
dr Carl W. Sanders.

Obecnie jest już dość rozpowszechnione w krajach rozwiniętych znakowanie zwierząt domowych i dzikich przy pomocy 'biochipu' ). Przeprowadzono też próby na więźniach.
W nowym porządku świata nie przewiduje się pieniędzy jako środka jakichkolwiek transakcji. Wszelkie transakcje mają być dokonywane przy pomocy biochipu pod skórą z właściwym dla każdego numerem. Jakiekolwiek naruszenie przepisów rządowych pociągnie za sobą zawieszenie korzystania z biochipu na odpowiedni okres czasu, w zależności od przewinienia.
Osoby, które uznane zostaną przez odpowiednie czynniki za winne naruszenia przepisów państwowych, dowiedzą się o swojej winie, kiedy przyjdzie cos kupić, czy uzyskać jakieś inne usługi. Wtedy dowiedzą się, że ich biochipy są na czarnej liście i nie mogą uzyskać żadnej usługi ani kupić czegokolwiek...
Osoba bez biochipu nie będzie mogła dostać pożywienia, nawet wody, mieszkania, zatrudnienia, usług medycznych oraz zostanie wciągnięta na listę wyjętych spod prawa.


---


Rodzina Jacob z Florydy jest pierwszą na świecie, która używa VeriChipa. 'Używa' to jednak mało powiedziane. VeriChipy są bowiem wszczepiane pod skórę. Rodzinę Jacob namówił do tego ich 14-letni syn Derek, który chciał być pierwszym chłopakiem z elektronicznym implantem. Teraz w firmie wszyscy nazywani są chipsonami.

VeriChip to najnowsza na świecie technologia, która być może już za kilka lat zmieni życie każdego z nas. Wszywana pod skórę maleńka kapsułka umożliwi wygodną i bezbłędną identyfikację ludzi w biurach, szpitalach, bankach, a nawet więzieniach. Co tam identyfikacja! Na nośniku mogą być zapisane dane personalne, informacje o stanie zdrowia, grupie krwi, dane dotyczące stanu konta, PESEL, piny i inne kody. Oznacza to, że będziemy mogli o nich zapomnieć. Przy bankomacie chip poda za nas pin, a wypłata gotówki odbędzie się szybko i bez obawy o kradzież karty. Chipy będą mogły zastąpić także legitymacje oraz dowody osobiste i inne dokumenty: prawo jazdy, polisy OC czy paszport.

Tak będzie wyglądać nasza najbliższa przyszłość -przekonuje Richard L. Sullivan, prezes firmy Applied Digital Solutions VeriChip. Urządzenie ma 12 mm długości i 2 mm średnicy, wygląda jak podłużna kapsułka o zaokrąglonych brzegach, ot takie ziarenko ryżu. Producent zapewnia, że do wszczepienia go pod skórę wystarczy malutkie nacięcie i miejscowe znieczulenie. Wszystko może odbyć się poza szpitalem, wystarczy dobry fachowiec i niewielkie miejsce z fotelem dla 'pacjenta'. Już dzisiaj jeździ Chipmobile, czyli gabinet na kółkach, który oferuje usługę wszczepiania implantów.

Pytanie tylko, kto się na taki rodzaj 'obrączkowania' zgodzi? Po oficjalnej prezentacji VeriChipa, którego koszt ustalono na 200 dol., w USA wszczepiono go ok. 100 osobom. Chętnych są jednak tysiące!

VeriChip przez większość czasu pozostaje w stanie uśpienia. Uaktywnia go dopiero sygnał radiowy wysyłany z czytnika, który może być zainstalowany praktycznie wszędzie. VeriChip odpowiada, wysyłając swój niepowtarzalny numer identyfikacyjny. Czytnik przesyła go bezpiecznymi łączami internetowymi do bazy danych, np. w banku, na policji lub w firmie ubezpieczeniowej, gdzie według numeru VeriChipa w ułamku sekundy wyszukiwana jest baza danych na temat jego właściciela. Sullivan, aby przekonać sceptyków, podaje pewien przykład ? Proszę sobie wyobrazić nieprzytomną, umierającą ofiarę wypadku samochodowego. Liczą się sekundy. Lekarz chwyta za czujnik i dzięki VeriChipowi natychmiast dowiaduje się, jaką pacjent ma grupę krwi i na jakie choroby cierpi. Szacujemy, że jeszcze w tym roku Amerykanie wydadzą na VeriChipy kilka miliardów dolarów - dodaje.
Zaletą nowego systemu jest to, że VeriChipa nie trzeba wymieniać ani ładować, bo urządzenie zużywa niewiele energii. Samo się ładuje, korzystając z napięcia wytwarzanego przez poruszające się mięśnie człowieka. Według twórców nie można go także okłamać ani też zniekształcić przesyłanej przez niego informacji.

Na nową technologię nie wszyscy patrzą z optymizmem. Zaniepokojenie wyrazili przedstawiciele amerykańskich organizacji chroniących prawa i wolności obywatelskie. Ich zdaniem masowe wykorzystanie tego rodzaju 'znakowania' może doprowadzić do naruszania prywatności na masową skalę. System czujników w mieście lub budynkach publicznych może przecież posłużyć do budowy systemu nadzoru nad obywatelami, a to już więcej niż Orwellowska wizja wielkiego brata. Kolejne zagrożenie to ciągły monitoring pracowników firm. O ile popularny dzisiaj system GPS montowany w samochodach pozwala na monitorowanie ruchu samochodów pracowników, to ciągle nie ingeruje on w osobę. Wystarczy przecież zamontować czujniki w biurach, na korytarzach i toaletach, a osobom zatrudnionym zlecić wszczepienie VeriChipa. Szef w każdej chwili będzie mógł sprawdzić, czy jego pracownik siedzi przy biurku, czy pali papierosa lub jest po raz kolejny w toalecie. Wystarczy zliczyć czas i potrącić z honorarium pracownika pieniądze za czas spędzony na obijaniu się. Czas więc pokaże, czy nowa technologia zacznie być stosowana na skalę masową. Na razie jedno jest pewne : verichipy są stosowane u zwierząt już od kilku lat, i to z ogromnym powodzeniem.


http://kiosk.onet.pl/dlaczego/1140605,1287,artykul.html


--


Znak Antychrysta na czole i ręce

«To są czasy, w których zwolennicy tego, który sprzeciwia się Chrystusowi są znaczeni jego znamieniem na czole i na ręce» - mówi Maryja 8 września 1989 roku, nawiązując do tekstu z Apokalipsy (Ap 13,16). Słów tych nie należy rozumieć - jak robią to niektórzy - dosłownie. Maryja wyjaśnia w orędziu (410): «Znamię na czole i na ręce wyraża całkowitą zależność tego, kto je nosi. Znak ten wskazuje wroga Chrystusa, czyli antychrysta. Noszenie jego znamienia oznacza całkowitą przynależność oznaczonej osoby do zastępu tego, który sprzeciwia się Chrystusowi i walczy z Jego Boskim i królewskim panowaniem. (...) Czoło oznacza inteligencję, umysł, siedzibę ludzkiego rozumu. Ręka oznacza ludzkie działanie, bo rękami człowiek tworzy i pracuje. Tak więc osoba oznaczona jest znamieniem antychrysta w swoim umyśle i w swojej woli». Człowiek pozwalający się oznaczyć znamieniem na czole to taki człowiek, który przyjmuje - jak wyjaśnia Maryja - doktrynę negującą Boga i odrzucającą Jego Prawo, przyjmuje ateizm, podąża za modnymi ideologiami, staje się głosicielem błędów. Człowiek, który pozwala jakby oznaczyć się znamieniem na ręce to ktoś, kto działa w sposób niezależny od Boga, poszukuje tylko dobra materialnego i ziemskiego, nie postępuje zgodnie z planem Boga. Człowiek, który został jakby oznaczony pieczęcią na ręce to ten, kto pracuje jedynie dla siebie, gromadzi dobra materialne. Czyni sobie boga z pieniądza i staje się ofiarą materializmu, dąży jedynie do zaspokojenia własnych zmysłowych pragnień, staje się ofiarą niepohamowanego egoizmu.  -- 

Linki